ProfilaktykaStyl życia

Nawyki, które szkodzą uszom – zrezygnuj z nich już od dzisiaj

nawyki, które szkodzą uszom

Niektóre nasze przyzwyczajenia mogą okazać się szczególnie niekorzystne dla zdrowia naszych uszu, powodować ich zapalenie, a w dłuższej perspektywie nawet kłopoty ze słuchem. Poniżej wymieniamy te złe nawyki, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę, a które są bardzo powszechne.

Czyszczenie uszów patyczkami higienicznymi

Niestety tak robi większość z nas. Tymczasem zbyt energiczne, nieumiejętne i za głębokie używanie patyczków higienicznych do czyszczenia uszu to jedna z najczęstszych przyczyn uszkodzeń słuchu. Taka źle pojęta higiena może prowadzić do „porysowania” kanału słuchowego, wywołać krwawienie, zapalenie, a nawet uszkodzić błonę bębenkową. To wcale nie mit, że niepozorny patyczek może przekłuć błonę tak, iż maleńkie kości wewnątrz ucha przemieszczą się, powodując ubytek słuchu. Naukowcy z Henry Ford Health System udowodnili, że to właśnie patyczki higieniczne są w 4 procentach powodem przebicia bębenków usznych i nieodwracalnej utraty słuchu.

Dlatego patyczkiem czyścimy tylko małżowinę, a by oczyścić ucho z woskowiny, stosujemy specjalne preparaty np. Vaxol. Jest to wygodny w użyciu spray na bazie oliwy z oliwek, który pomaga usunąć nadmiar woskowiny i dodatkowo zabezpiecza delikatny nabłonek ucha ochronną powłoką. Profilaktycznie wystarczy go używać 1-2 razy w tygodniu.

Włączanie radia na full

W domu, w samochodzie, przez słuchawki… Wiele osób swoich ulubionych utworów lubi słuchać jak najgłośniej, tak że powietrze wokół aż drga. Tymczasem hałas w postaci nasilonych dźwięków to zguba dla naszego narządu słuchu. Hałas doprowadza do uszkodzenia maleńkich włosków w uszach. Działają one jak receptory i chronią ucho wewnętrzne odpowiedzialne za nasz dobry słuch oraz precyzyjny odbiór dźwięków. Dlatego powstrzymajmy się od nastawiania muzyki na maksimum. Za bezpieczne dla uszu natężenie dźwięków przyjmuje się 40-45 decybeli.

Ta sama zasada powinna także dotyczyć głośności telewizora. Zwróćmy przy tym uwagę, że reklamy telewizyjne są często emitowane głośniej niż programy i filmy, więc gdy się pojawią, ściszajmy nieco odbiornik.

Częste słuchanie muzyki przez słuchawki

W czasie jazdy autobusem do pracy, na spacer z psem, na zajęcia na siłowni wiele osób zakłada słuchawki, by zasłuchać się w ulubionej muzyce. Nie byłoby w tym nic złego, gdybyśmy takiemu relaksowi oddawali się nie tak głośno i nie na tak długo. Tymczasem często nastawiamy głośność na graniczne dla naszego słuchu 80-85 decybeli. Tak chcemy odizolować się i zagłuszyć dźwięki płynące z otoczenia, ale tak szkodzimy naszym uszom. Poza tym szkodliwy jest dla uszu także czas oddziaływania dźwięków ze słuchawek. Niektórzy specjaliści radzą, by relaks ze słuchawkami na uszach nie trwał dłużej niż godzinę dziennie.

Co więcej, zdaniem specjalistów zbyt chętnie sięgamy po słuchawki dokanałowe. Rzeczywiście są małe, poręczne, no i modne, ale to ich jedyne zalety. Takie nowoczesne gadżety narażają ucho na bezpośredni kontakt z falą dźwiękową, co jest szczególnie niebezpieczne przy słuchaniu muzyki głośno i grozi tzw. pohałasowym uszkodzeniem słuchu. Nasze uszy mają wprawdzie mechanizm obronny, ale przy wielogodzinnym słuchaniu muzyki przez takie słuchawki, przestaje on być skuteczny. A stąd już tylko krok to ubytku słuchu. Poza tym samo wkładanie takich słuchawek do ucha może podrażnić, a nawet uszkodzić naskórek w kanale słuchowym, co sprzyja rozwojowi infekcji oraz powoduje nadprodukcję woskowiny. Dlatego lepiej korzystać ze słuchawek zewnętrznych, które uważa się za bezpieczniejsze i… higieniczniejsze niż te dokanałowe.

 Nienoszenie nakrycia głowy w chłody

Zwłaszcza młodzież unika noszenia czapek, nawet w mroźne dni. Tłumaczą, że nie czują się w nich komfortowo i psują im fryzurę… I tak sami doprowadzają do przemarznięcia uszu, które może skutkować ich zapaleniem. Laryngolodzy są zgodni, że nasze uszy lubią ciepło. Dlatego, gdy temperatura na dworze spada poniżej 5 stopni lub jest wyjątkowo wietrznie, koniecznie chrońmy uszy czapką lub kapturem.

Wychodzenie z domu tuż po kąpieli

Ważne jest także, by chronić uszy przed drastycznymi zmianami temperatury, Dlatego w chłodniejsze dni nie wychodźmy z domu bezpośrednio po kąpieli lub prysznicu, gdy organizm jest jeszcze  rozgrzany. Bezpieczniej i zdrowiej  jest odczekać przynajmniej 30 minut. Podobnie powinniśmy postąpić po myciu włosów. Nie ma mowy o wychodzeniu z domu z mokrą lub niedosuszoną fryzurą, nawet jeśli zakładamy czapkę. Najpierw trzeba włosy dobrze wysuszyć, potem odczekać pół godziny, otulić się czapką i dopiero wyjść z domu.

Przesadzanie z klimatyzacją w samochodzie

Z nagrzanej słońcem ulicy wprost do wychłodzonego samochodu – o tym często marzymy w upalny dzień. No i natychmiast po zajęciu miejsca w aucie nastawiamy klimatyzację  ma maksimum. Efekt? Nietrudno się domyślić! Szybkie wychłodzenie organizmu, a stąd już tylko krok do  infekcji, której jednym ze skutków może być zapalenie ucha. Pamiętajmy, że naszym uszom nie służą szybkie zmiany temperatury. Schładzajmy więc wnętrza auta z rozmysłem. Gdy możemy regulować ustawienie klimatyzacji, nastawmy ją na optymalne 18-19 stopni. Mechanizm schłodzi wnętrze tylko do takiej wysokości, a my nie wychłodzimy się na kość. Ostrożnie używajmy nawiewu, nie powinien być ustawiony na maksimum, a strumień chłodnego powietrza nie może być skierowany wprost na naszą głowę. Jazda przy tak nastawionej klimatyzacji będzie przyjemna, a nasze uszy nie będą narażone na żadne niebezpieczeństwo.

Źródła: interia.pl; poradnikzdrowie.pl 

Wpisz treść tutaj